Dzisiaj jadę do mojej cioci do Anglii, mieszka ona w tym samym mieście co Harry. Kiedyś gdy byłam jeszcze wielką fanką one direction, to bym skakała z radości, że tam jadę. Ale teraz mnie oni nie interesują. Rano mama obudziła mnie wcześnie i wraz z tatą zawieźli na lotnisko. Lot miałam do Londynu a później miałam z moją ciocią dojechać do jej domu samochodem. Pierwszy raz do niej jechała. Bo ciocia zawsze mieszkała w Polsce. Cioci dom był piękny. Mały ale przytulny. Wieczorem nie chciało mi się w ogóle spać więc poszłam do sklepu. Z początku nie wiedziałam nawet gdzie mam iść. Pół godziny szłam przed siebie szukając jakieś sklepu. I w końcu znalazłam spożywczak. Wzięłam jakiś sok i czekoladę. I poszłam do kasy. Kolejka był długa. Kiedy szukałam drobnych w spodniach czekolada spadła mi na ziemię kiedy się po nią schyliłam ktoś sam mi ją podał. Kiedy podniosłam głowę zobaczyłam, że to Harry! Stałam jak wryta.
- Dziękuje.
- Nie ma za co. Jestem Harry.
Patrzyłam się w jego piękne zielone oczy i próbowałam cokolwiek powiedzieć.
-Tak wiem. Jestem Ola.
- Miło mi cię poznać. Mieszkasz tutaj ? Nigdy wcześniej Cię nie widziałem a znam większąść osób.
- Jestem na wakacjach u mojej cioci.
Rozmawialiśmy jeszcze 5 minut. Ale do sklepu weszła grupka dziewczyn i odrazu podbiegły do Harrego. Więc się odsunęłam i zapłaciłam za swoje rzeczy. Wychodząc ze sklepu odwróciłam się, żeby jeszcze go zobaczyć. Harry spojrzał się na mnie ale jedna z dziewczyn zasłoniła go. Kiedy wróciłam do domu usiadłam na ganku i siedziałam tak przez dwie godziny myśląc o Harrym. Nie mogłam uwierzyć, że z nim rozmawiałam. Moja ciocia przyszła do mnie i usiadła obok. Opowiedziałam jej o tym co się stało. Ciocia powiedziała, że może się jeszcze z nim zobaczę ale ja byłam całkowicie innej myśli. Rano wstałam bardzo wcześnie. Przez noc nie mogłam usnąć. Zjadałam śniadanie, wykąpałam się i ubrałam szare conversy, czarną bluzę i krótkie spodenki. Zrobiłam wysoką kitkę. I wyszłam na spacer z cioci psem Maxem. Poszłam do parku nad jeziorko. Nikogo nie było bo była siódma rano. Zazwyczaj ludzie pływają tam bo to jeziorko jest bardzo czyste. Kiedy siedziałam na pomostku, Max wskoczył do jeziorka i płynął gdzieś na środek bardzo się przestraszyłam bo Max nagle piszczał i i nie płynął. Nie widziałam co robić więc wskoczyłam do wody i popłynełam po niego. Kiedy miałam już w rękach Maxa próbowałam dopłynąć do brzegu ale nie było to łatwe trzymając go w rękach. Zobaczyłam, że ktoś wskoczył do wody. To był Harry. Podpłynął do mnie i wziął Maxa. Kiedy wyszliśmy na brzego Harry strasznie się śmiał nie widziałam o co mu chodzi.
- Harry co się stało?
- Myślałem, że w nasze kolejne spotkanie będzie lepsze. Nie spodziewałem się, że będe ratował twojego psa.
Uśmiechnęłam się do niego i podziękowałam za pomoc.
- Ola masz może rower?
- Tak mam a co?
Spytałam zdziwiona próbując przypiać Maxa do smyczy.
- Jeśli masz to może chciała byś gdzieś pojechać ze mną.
- Jasne. Może tutaj o 14 ?
- Ok. Będę czekał tutaj na Ciebie a gdzie pojedziemy to niespodzianka.
Pożegnaliśmy się i wróciłam do domu.